Nowa strona Hani

Idź do spisu treści

Menu główne

Zima :)

Aktualności

Zima…

Zima to dla Hani nieszczególnie ciekawy czas... Dla dziecka, które nie chodzi w i nie siedzi typowo zimowe atrakcje nie wchodzą w grę. Na nartach nie zjedzie, lodowisko nie dla niej, a i odpowiednich sanek brak. Było prób wiele - pożyczane od sąsiadów ,obwiązywane sznurkami, uszczelniane kocykami- starań niemało, a radość nieadekwatna do oczekiwań. Bo Hania nie lubi ani zimna, ani wiatru, ani śniegu padającego na buzie. Wiec pomysł kupna sanek na allegro nawet z najwyższym oparciem, lub tez kupienie takich zwykłych przerobionych na „niezwykle” - ale już za 3× tyle - po prostu umiera wraz z końcem sezonu.  I odżywa z jego początkiem. Bo jednak chciałoby się sprawić dziecku frajdę, wystawić je na nowe bodźce i wrażenia, bo a nóż jednak jej się spodoba, oswoi się i będzie cieszy  ?? To przecież z radością kojarzy się dzieciom zima! Chciałabym choć namiastkę zimy dać również i Hani trwając w przekonaniu, ze spodoba się jej, jeśli będzie sukcesywnie oswajana i nie zniechęcimy się zbyt szybko . Hania musi mieć czas, czasem dużo czasu, aż coś zrozumie, polubi. Dlatego codziennie Hania jeździ w wózku na spacerki, dostaje do rąk śnieg, patrzy i obserwuje, aż na niepewnej mince pojawi się uśmiech. W końcu pomiędzy jazdą wózkiem, a sankami nie ma aż takiej różnicy (?), a przynajmniej jedzie bezpiecznie i komfortowo.  Na każdym spacerze próbuje zrobić kilka kroczków mocno zabezpieczona przez czyjeś dorosłe kolana , a nawet czasem uda się stanąć w zaspieJ  (lata ubiegłe, bo teraz w Krakowie śniegu jak na lekarstwo)- niech dziecko ma coś z zimy! Poddawać się nie zamierzamy, mimo ze ubierania czasem więcej niż samego spacerowania! A ubrać musimy się porządnie - grubo i na cebulkę. Założenie wszystkich części garderoby za każdym razem wywołuje marzenie o lecie i nerwowe mruczenie - „Niech ta zima się już skończy!” (chociaż się ledwie zaczęła). A ubieranie rankiem do przedszkola i na odwrót - z przedszkola do auta na super slim ławeczce przy szatni to dopiero wyzwanie! Doprawdy nie wiem, jak robią to inne mamy, ale my zawsze wychodzimy  jako ostatnie:)Marzymy wszyscy o lecie- zima to jednak trochę domowy areszt....Niech już będzie słońce, działka, obiadki na świeżym powietrzu, spacery do sklepów, grill i piaskownica. Tak, bo latem mamy  oswajanie piaskownicy J- czyli uczenie Hani ze mokre rączki prosto z buzi nie muszą z piachem znów w niej lądować. Nie chcę  rezygnować z niczego z wygody i sama z siebie, bo już z wielu rzeczy, w tym przyjemnych, musieliśmy zrezygnować z powodów oczywistych. Tak wiec starać się będziemy nadal, by Hania mimo swych ograniczeń uczyła się, doznawała nowych wrażeń, emocji i bodźców i poznawała świat. Do znudzenia będziemy pokazywać drzewka, kwiatki, pieska, ptaszki, płotek, wodę, piasek- póki  sil!!! BO WARTO.


….choć tak naprawdę największą radością byłby leniwy spacer z Hanią za rączkę i ….nic więcej - przecież to
spacer!


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego