Nowa strona Hani

Idź do spisu treści

Menu główne

Rehabilitacja

 
 
 
 

Trochę teorii...

Usprawnianie według Metody NDT-Bobath ma pomóc dziecku we wszechstronnym rozwoju  tak, aby mogło uzyskać niezależność w życiu i wykorzystać swe możliwości na tyle,  na ile jest  to możliwe. Terapeuta ćwiczy całe ciało dziecka, a rodzaj, tempo i rytm ćwiczeń dobiera się  indywidualnie.

Rozwój dziecka z dysfunkcją OUN, przebiega inaczej niż rozwój prawidłowy. Dużo jest  zgięć i wyprostów ciała, a rozwój ruchów rotacyjnych jest znacznie upośledzony.  Ćwiczenia  rozwijają odruchy fizjologiczne na danym etapie, a hamować odruchy patologicznie przetrwałe. Główne zasady usprawniania według koncepcji NDT-Bobath obejmują:
- wpływanie na napięcie mięśni poprzez obniżanie napięcia wzmożonego i podwyższanie  obniżonego,
- hamowanie nieprawidłowych odruchów oraz wyzwalanie ruchów w formie najbardziej jak to  jest tylko możliwe zbliżonej do prawidłowych i wreszcie wykorzystywanie i utrwalanie  zdobytych umiejętno  ?ci ruchowych w codziennych czynnościach.


Kiedy czegoś gorąco pragniesz,
 cały Wszechświat sprzyja potajemnie
 Twojemu pragnieniu”

                                         - Paulo Coelho



Listopad 2013


Dawno nie pisałam o rehabilitacji NDT Hani, bo fizjoterapia to dla nas codzienność , jest już rytuałem, bez którego nie wyobrażamy sobie dnia! Traktujemy ją jako "oczywistą oczywistoś, zatem dokładnie tak samo jak wszystkie nasze znajome rodziny z tak niezwykłymi dziećmi jak Hania. Córeczka ćwiczy 2x w tygodniu w przedszkolu z p.Olą oraz 1x tygodniowo w domu z p. Anetą. Oczywiście każdego dnia pionizujemy Hanię siłą mięśni - Jej i swoich, kroczymy - jeśli tylko ma ochotę oraz „ wchodzimy” po schodkach. Niestety od dawna już Hania buntuje się na widok swoich rehabilitantek  i nie ćwiczy tak chętnie jak dawniej, właściwie krzyczy i piszczy, często bez łez, przez większość czasu… Trwa to już 1.5 roku…..Rozwój motoryczny Hani stanął jakby  w miejscu - ustępując miejsca rozwojowi intelektualnemu, który zdecydowanie ruszył z kopyta J. Ponoć właśnie tak jest i należało się tego spodziewać. Pamiętam, jak jedna mama mówi  ?a mi, że przyjdzie czas, w którym będziemy musieli zdecydować, czy rozwijać Hanię psychicznie czy ruchowo? - bo na wszystko zabraknie sił i pieniędzy. Wówczas nie mieściło mi się to w  głowie, że będę musiała stanąć przed takim wyborem - okazało się to naturalne i stało się SAMO. OCZYWIŚCIE MAMY NADZIEJĘ, że jak już Hania nacieszy się nowymi  umiejętnościami , to znów radość przynosić będą jej ćwiczenia i z większą motywacją uczestniczyć będzie w fizjoterapii. Póki co, nie odpuszczamy.


Grudzień 2012

Od września Hania jest pełnowymiarowym przedszkolakiem Maltańskiego Centrum (od 8 do 13), a za tym idzie - ma rehabilitację w ramach zajęć 2x/tyg. z nową p. fizjoterapeutką NDT. Zmiana  ta była dla nas ogromnym zaskoczeniem, a nawet … szokiem. Dotąd Hania ćwiczyła pięknie  i efektywnie (od urodzenia) z doskonale nam znaną i uwielbianą p. Romą. Decyzja Dyrekcji była  jednak  nieodwołalna. Próbowaliśmy rehabilitować Hanię prywatnie, a szczegóły znajdują się w  Aktualnościach. Nowa Pani okazała się być, mimo młodego wieku, mocno zmotywowana i nie  zniechęciła się  protestem Hani. Jest to jednak dla nas nowość, że nie widzimy, tak jak ostatnie 5 lat, jak Hania dzielnie ćwiczy, bo jest to fizycznie niemożliwe abyśmy uczestniczyli w tych  zajęciach w godzinach przedszkolnych.

Hania, mimo że nie siedzi, nie chodzi, nie przemieszcza się - jest dzieckiem bardzo ruchliwym. Dodając do tego systematyczną i rzetelną rehabilitację - do tej pory uniknęła przykurczy i  deformacji. Stale ćwiczy i wzmacnia mięśnie, by kiedyś być gotową na jakiś cud! Rehabilitacja pozwala również Hani prawidłowo rosnąć - bo tylko dzięki naciskom na stawy i ko  ?ci wydłużają  się one i …rosną.

Do zajęć w przedszkolu dodano jeszcze bierną pionizację Hani w pionizatorze przednim, w  którym spedza 15-20 minut - zgodnie z zaleceniami lek. reh. Wszystko pod okiem p.  fizjoterapeutki. Nie jest to wy  ?ącznie stanie dla samego stania - mając przed sobą blacik zajmuje rączki tym, co akurat ma pod ręką. Wszystko to jest możliwe dzięki coraz lepszej kontroli głowy. Zmienne napięcie mię  ?ni powoduje, że nieraz głowa „spadnie”, ale Hania szybko się stara  znów trzymać ją prosto. Bardzo pomaga komunikat - Hania głowa w górę!!! - działa niemal natychmiast .

Żałujemy, że nie możemy z Hania jeździć częściej na turnusy rehabilitacyjne, zalecane kilka x w  roku. Związane jest to z bardzo trudnymi nocami Hani i problemami ze snem, od urodzenia.  Po prostu jedna osoba czuwając nad Hanią w nocy - nie da rady zajmować się nią w dzień przez 2 tygodnie. A Tata musi pracować… Dlatego też pewnie staramy się zorganizować Hani czas konstruktywnie  w domu, min.zajęciami z  pedagogiem i logopedą.


  Kwiecień 2011r.

  Od kilku tygodni Hania, ze względu na wiotkość postawy, na zajęciach ćwiczy w kombinezonie Thera Togs. Jest on przeznaczony dla dorosłych i dzieci z zaburzeniami  neuromotorycznymi. Składa się z elementów korygujących i pasków mocowanych do niego rzepami. Całość otula tułów i uda. Kombinezon ten pozwala utrzymywać Hani właściwą postawę i  rówowagę. Wykonany jest ze specjalnej tkaniny połączonej z pianką, dzięki czemu pozwala  swobodnie oddychać i równocześnie daje ucisk na tułów i kończyny, co zwiększa świadomość  własnego ciała. Kamizelka stabilizuje tułów, co z kolei  pomaga w lepszym ustawieniu głowy, a spodenki biodra i uda - pozwalając na lepszą pracę miednicy. System Thera Togs zapobiega deformacji ciała i bardzo pomaga Hani w fizjoterapii. Planujemy kupić ten kombinezon o  „kosmicznej technologii” dla Hani do domu, aby mógł usprawniać jej postawę i ruch przez kilka godzin, nie tylko podczas rehabilitacji w Centrum. Pani fizjoterapeutka twierdzi, że bardzo jej pomaga. Zmniejszając poczucie wiotkości  służyłoby także nam - wtedy wygodniej byłoby zajmować się Hanią, przenosić ją, karmić i  bawić. Jak zwykle problemem są fundusze, bo to kolejny  spory wydatek, tym razem 3 tys. Ale musimy dać rade, to wszystko dla dobra Hani. Innego wyjścia - brak.

Styczeń 2011r.


 Postanowiliśmy wypróbować sprzęt, jakim jest pionizator bierny. Hania uwielbia być trzymana w pozycji stojącej, wiec pionizujemy ja kilkanacie a moze i wicej razy w ciągu dnia i niestety  ? nasze plecy bardzo si  ? już buntują. Pozycja stojąca ułatwia dziecku oddychanie, poprawia prace wszystkich narządów wewnętrznych, no i jest naturalna w tym wieku. Utrzymanie we właściwej  pozycji wiotkiego dziecka do naj  ?atwiejszych nie należy, stąd pomysł na pionizator. Prezentacja pod czujnym okiem naszej pani rehabilitantki pokazała nam jednak, że dla Hani  najlepsza jest pionizacja czynna, czyli  kroczenie z nią, zabawianie na  stojąco (przy wsparciu od tyłu) i inne, zatem będziemy robić to, co do tej pory. Póki się da. Po prostu stojąc w  pionizatorze przypięta pasami Hania traci zainteresowanie  staniem, szybko się nudzi i  „zwiesza”. Może za jakiś czas spróbujemy znowu.

Chcieliśmy też Hani kupić fotelik Bafiin, znany i polecany wśród rodziców „naszych” dzieci.  Już nawet zaczęliśmy gromadzenie funduszy, bo to koszt 9 tys. Cena znów powala  z  nóg. Używana PANDA, w której Hania siedzi od lat już powoli robi się mała. Nowy fotelik jednak nie przypadł nam do gustu tak na 100%, wiec musimy szukać dalej.

Czerwiec 2010r.


Często słyszymy pytanie: „czy rehabilitacja pomaga, czy są jakieś postępy?”  Widząc, ze Hania nie siedzi samodzielnie i nie chodzi - wielu pewnie wątpi. Oczywiście, my jako rodzice  chyba  najbardziej pragnęlibyśmy, aby postępy były spektakularne, albo chociaż adekwatne do wszystkich trudów i wyrzeczeń, które wyjazdy na fizjoterapię ze sobą niosą. Może s  ?owo „wyrzecze  ?” nie jest tu na miejscu, bo dla nas to nie są właściwie żadne poświęcenia, rehabilitacja jest z nami od urodzenia Hani i dla nas to całkowicie
naturalna sprawa. Tak jak wszystkie inne zabiegi i czynności dnia codziennego wykonywane z Hanią.

Fizjoterapia jest Hani potrzebna, daje jej poczucie sprawczości. Tego, że przy pomocy doświadczonej osoby, jest w stanie sama zrobić coś celowo, intencjonalnie. To, że nie siedzi, nie chodzi wcale nas  nie zniech  ?ca, bo ćwiczenia to nie tylko widoczne postępy, ale też zapobieganie cofaniu się dziecka, zniekształceniom stawów i kości, całej postawy.

Cieszymy się, że obecnie Hania znacznie lepiej kontroluje głowę, rzadko już „rzuca” nią z znienacka do tyłu, nie odgina rączek, przekłada przedmiot z dłoni do dłoni, dłużej utrzymuje zabawkę, świadomie „kroczy” przekładając nóżki i uginając je coraz częściej w kolanach. Serce nam się raduje, gdy w geście powitania podaje  pani rehabilitantce  rączki - nieraz często i długo proszona, zawsze tym samym i cierpliwym komunikatem „daj rączkę Haniu, przywitamy się”.  I to są te małe kroczki właśnie - niezbyt  wielkie postępy, ale może to one będą nam musiały wystarczyć.

Na pewno nigdy nie zaprzestaniemy rehabilitacji Hani, oby tylko siły i zdrowie nam sprzyjały.  Wszystko w rękach Boga, a o to co ziemskie sami będziemy się starali i zabiegali.



      Luty 2010r. Hania ma już 2.5 roku, ale jeszcze nie siedzi sama,  zatem o chodzeniu nie ma mowy. Łatwo traci równowag  ?, nie ma odruchu podpierania  się podczas upadku, więc przed nami  wszystkimi jeszcze długa droga… Od dłuższego czasu za to ładnie stoi oparta o pufę, czy inną bryłę, a często również trzymana za  wyprostowane do góry rączki. Rozpoczęły się też próby kroczenia, co wygląda tak, że pani rehabilitantka (lub tata) trzymając Hanię od tyłu za rączki daje sygna  ? do przek  ?adania nóżek i utrzymywania ciężaru raz na jednej, raz drugiej nodze. Bardzo to „chodzenie”  Hanię cieszy, a my jesteśmy z niej baaardzo dumni :)


Maj 2009r. Po kilku tygodniach przerwy od typowych ćwiczeń znów wracamy do fizjoterapii. Przerwa spowodowana była trudnym do opanowania płaczem Hani podczas ćwiczeń. Krzyczała na widok pani rehabilitantki, sali, lekarzy czy kogokolwiek poza nami rodzicami. Psycholog i psychiatra orzekli, że to „bunt dwulatka”, i  nie należy Hani ustępować, dlatego też kontunuowalismy rzetelnie wyjazdy na fizjoterapię 3 x tygodniowo, lecz zajecia miały nieco luźniejszy charakter, towarzyszyła im zabawa i muzyka. Po tym czasie okres  buntu zakończył się.


Hania…  początek

 Metodą NDT rehabilitujemy Hanię w Maltańskim Centrum Pomocy Dzieciom 3 x  tygodniowo. Uczestnicząc we wszystkich fizjoterapiach nauczyliśmy się wielu ćwiczeń i wykonujemy je z córką konsekwentnie 2x dziennie. Korzystamy z mat, wałków, brył i piłki sensorycznej. Konsultujemy się na bieżąco z panią fizjoterapeutką Hani, która wytrwale, udziela  nam niezbędnych rad i wskazówek.  Ćwiczenia towarzyszą nam również w zwykłych czynnościach, chociażby pielęgnacji, czy zabawach z Hanią. Istotą tej metody jest bowiem to, że po przeszkoleniu  rodzice mogą ćwiczyć z dzieckiem w domu.

 Fizjoterapię utrudnia niewłaściwe napięcie mięśniowe, które początkowo było nadmierne, przez co Hania sprawiała wrażenie dziecka bardzo silnego. Krótko po urodzeniu  wysoko podnosiła głowę, potrafiła podnieść się z brzuszka na jednej ręce, robić obroty. Cieszyliśmy się że jest taka sprawna, do czasu gdy pani rehabilitantka wyprowadziła nas  z błędu w 2 miesiącu życia Hani. Po wielu tygodniach ćwiczeń ustąpiło nadmierne napięcie z osi ciała, pozostało jeszcze w rączkach i prawej nóżce. Obecnie jest za niskie  w osi ciała, a wzmożone na obwodzie. Trudno jest zatem przyjąć Hani samodzielną pozycję do siadu czy stania. Napięte rączki uniemożliwiają precyzyjne trafienie do buzi chrupką, czy chlebkiem.  Im bardziej  się Hania stara, tym bardziej się napina i próba kończy się niefortunnie. Ale wytrwale stara się, i to nas bardzo cieszy.

 Fizjoterapią staramy się opanować również niewłaściwe odruchy, a tych jest sporo. Jednym z nich jest parcie i uderzanie głową o oparcie, np. krzesełka, czy fotelika, co bardzo  utrudnia prawid  ?owy siad, czy chociażby karmienie łyżeczką. Trzymana z kolei na kolanach wyrzuca biodra do przodu, co wygląda jak próba wyswobodzenia się, a co już wielokrotnie omal nie zakończyło się upadkiem.

 Z cofaniem i wyginaniem raczek do tyłu, szczególnie w sytuacjach stresowych dla Hani, powoli sobie radzimy i jest tych negatywnych odruchów coraz mniej. Hania próbuje bawić się zabawkami, i nimi manipulowałą. Mając  zabawkę w jednej rączce dołącza druga, i zabawka ląduje w buzi.


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego