Nowa strona Hani

Idź do spisu treści

Menu główne

Maj 2015

Aktualności


Ostatnio dużo pisałam o poszukiwaniach dla Hani szkoły – od września – zatem informuję, że dziecko Palimąka Hanna zostało przyjęta do 1 kl szkoły, którą mamy całkiem niedaleko, bo 5 minut autem od bloku. Szkoła, którą mamy najbliżej, a pomyślałam o niej na samym końcu. Dużo nadziei i sporo obaw – ale o tym będę informować na bieżąco. Póki co – organizujemy dla Hani siedzisko oraz wózek, który to moglibyśmy zostawiać w szkole i nie wozić każdego dnia. To ostatnie nawet udało się już zakupić. W tym celu udaliśmy się ponad 100km do pewnej cudownej rodziny, która okazyjnie odsprzedała nam wózek  w idealnym stanie za jedyne 2 tys. Celowo używam słowa "jedyne" – bo przyzwyczajeni jesteśmy raczej do ogromnych kosztów – 12, 16 tys. 2 tys to prawdziwa gratka! Wózek posłuży Hani jakieś 2-3 lata.

Od 19 marca działamy z Hanią „medycznie” -tzn. zaliczamy wizyty na NFZ i prywatnie – dawno umówione – które to czekały aż mama zakończy pracę. I tak:

1. Endokrynolog – chodziło o przebadanie Hani przed położeniem jej na 2-3 dni w szpitalu celem wykonania tam testu ilości hormonu wzrostu
(Hania jest za niska, słabo rośnie). Wizyta długo oczekiwana (na skierowaniu że pilne!) , która póki co,  nie wniosła nic nowego. Pani endokrynolog chyba chciała mnie odwieść od tego zamiaru, bynajmniej nie racjonalnymi argumentami (w domyśle wyczułam że badanie jest drogie, a dziecko i tak jest niepełnosprawne), przykre. Dostaliśmy termin na kolejna wizytę, za kilka tygodni, celem wykonania standardowych badań naw  „ich” laboratorium oraz skierowanie do Poradni Antropogenicznej –bo „nie byliśmy już dawno” oraz  „żeby tam zmierzyli Hanie( wg mnie  - przeciąganie sprawy w czasie). Pójdziemy, a jakże.

2. Okulista –
prywatna  wizyta wyznaczona, pełne przygotowanie – trzeba jechać. Hania jakby nie w formie, ale miałam nadzieję, że zmiana pogody i ulewa nie  spłata nam jednak figla. Byłam w błędzie niestety – w poczekalni kolejka, ciemno od ludzi, mimo ponagleń i karcących spojrzeń w stronę recepcji weszłam z Hania po 1.5 godzinnym oczekiwaniu ! Zmęczona późną porą, rozdrażniona pogodą płakała podczas badania i niestety - nie dowiedziałam się prawie nic nowego, a nawet mniej niż zwykle. A byłoby o czym rozmawiać - planowana operacja zeza Hani (ewentualne ryzyko i komplikacje). Pani,  która zna Hanię od urodzenia – rozczarowała mnie swą postawą. Bo Hanię rozumiem.

3. Poradnia Szczepień – dodam , że dla dzieci z grupy wysokiego ryzyka ! – ma to znaczenie dla dalszej części opowieści. Wchodzę z dzieckiem na wózku lat prawie 8 – polecona pani dr każe mi na dzień dobry rozebrać dziecko i położyć na leżance. Na co ja, że i owszem, jeśli chce pani zbadać Hanię, ale ja przyszłam tylko z dzieckiem na konsultację
wyczekiwaną 2 miesiące) w sprawie szczepień dla córki, gdyż szczepienia zakończyliśmy 7 lat temu. DLACZEGO ?pyta pani dr. Mówię o padaczce,  lekach, że są napady, że…  Na co pani, że ani padaczka ani NIC(!), nie jest przeciwskazaniem do szczepień, i że ona nie ma czasu na dyskusje, bo konsultacje ma kiedy indziej i ma wtedy na nią więcej czasu, bo aż 20 minut, a dziś to ona szczepi dzieci. I że jej rolą nie jest  przekonywanie mnie do szczepień, a jak szczepić nie zamierzam, to  po co mi konsultacja. I że  jak spadnie z wózka i złapie tężca to zobaczę…5 min minęło, czas wychodzić. Zapamiętam te wizytę na długo, gdyż dochodziłam do siebie parę godzin. Nie wiem doprawdy skąd wziąć lekarza z głową, który porozmawia ze mną jak z człowiekiem, który to przeszedł z dzieckiem już trochę, czyta, orientuje się i zwyczajnie boi o dziecko. Bo już ta pani miała być od zadań specjalnych. Odroczenie od szczepień mamy tylko do czerwca, trzeba działać.

4. Ortopeda – tego pana bardzo lubię – cmok w rączkę i do rzeczy – dziecko bez deformacji i przykurczy, następna  wizyta za pól roku. Prywatna oczywiście, ale ponoć państwowo też jest profesjonalista.


5. Lekarz rehabilitacji – żeby ić do dr, trzeba było wcześniej być u ortopedy – i tu już mniej ciekawie – kręgosłup zaczyna się krzywić (skolioza), bo napięcie na osi słabiutkie, i najgorsza wiadomość – nie ma jak temu zapobiec :( Uważać na plecy, zmieniać pozycje, pionizować – co oczywiście nieustannie czynimy.



Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego