Nowa strona Hani

Idź do spisu treści

Menu główne

Kwiecień 2013

Aktualności

  Trafiliśmy na kompetentną panią Gastroenterolog, która zebrała od nas dokładny wywiad i zbadała Hanię - powiedziała, że jelita Hani pracują dość aktywnie i zleciła całe mnóstwo badań z krwi, moczu i kału. Wykonaliśmy  je w szpitalu, gdzie zostaliśmy przyjęci na 1 dzień - pod okiem pani doktor - i co nas zaszokowało - czuliśmy się jak VIP -y :) - kultura i troska o pacjenta mocno się zmieniła w szpitalu od naszego ostatniego tam pobytu! A może to zasługa przeuroczej pani Gastrolog :) Podsumowując nasze 3 wizyty i wyniki badań- Hania ma nietolerancję białka  mleka krowiego w klasie 1 (wiec niewielką, ale jednak) - przeszła na dietę bezmleczną, zmieniliśmy jej probiotyk na taki z udziałem drożdży, który zażywa codziennie i… problemy ustąpiły. Zadziwia nas to mocno i pełni jesteśmy radości, że skończyły się bóle i wzdęcia, aż strach, by nie zapeszyć. Z diety wyeliminowaliśmy głównie jogurty, serki homogenizowane i mleko. Słodzimy też od dawna wyłącznie ksylitolem, nie cukrem. Oczywiście dieta wysokobłonnikowa utrzymana nadal. To wiadomo. W lutym udało nam się dostać do Domowego Hospicjum Dla Dzieci Alma Spei. ( www.almaspei.pl ). Wiem jak to brzmi,  ale nie taki diabeł straszny. Do tej decyzji dojrzewaliśmy długo, a szalę przeważyło Hani styczniowe zapalenie  oskrzeli. Otóż błąkałam się z dzieckiem po przychodni, a w ciągu 2 tygodni oglądało Hanię 4 lekarzy - z każdą wizytą był problem - bo sezon infekcyjny. Jeśli udało się już złapać termin, to potem trzeba było jeszcze z Hanią dotrzeć na czas do przychodni, odstać w kolejce i w siarczystych mrozach wrócić do domu. Każdy lekarz miał  inną koncepcję leczenia. Emocje i stres, jaki Hania przeżywała nie były tego warte. Dźwiganie dziecka na 1 piętro   przychodni  - ubranego po czubek nosa - też do najprostszych czynności nie należało. Prywatne wizyty domowe  - gdy mamy ich tak wiele u innych lekarzy - też nie zawsze wchodziły w grę. Teraz mamy wspaniałą opiekę pani doktor z Hospicjum, która zjawia się zawsze, gdy jest taka potrzeba w dzień i w nocy oraz panią pielęgniarkę,  która na miejscu w domku pobierze Hani krew lub mocz oraz przy każdej wizycie sprawdza Hani saturację i tętno. Jest u nas 2 x/tygodniowo i jesteśmy z tego faktu niezwykle zadowoleni. Nie czujemy się bezradni i sfrustrowani, bo wiemy, że możemy liczyć na pomoc przez 24h. Oprócz opieki medycznej Hania ma jeszcze 1x/tyg. rehabilitację z hospicjum, więc na 1h nasz duży pokój zamienia się w gabinet fizjoterapii :) Odwiedziła nas też pani  psycholog, zostaliśmy również  zaproszeni na wakacyjny rodzinny piknik Alma Spei. 16 Lutego wypadł Hani pierwszy mleczny ząbek :) - dolna jedynka. Stratę zauważyła p.Kasia  - „Co to, nie ma Hania ząbka?” - my w szoku, ząbek raczej został połknięty….bo poszukiwania w przedszkolu i w domu nie przyniosły rezultatu i nie ma co zachować na pamiątkę. :) Na jego miejscu rośnie już sobie spokojnie nowy z cudnym koronkowym brzegiem.


  Marzec 2013r.

  A oto nasz nowy „nabytek” : http://www.youtube.com/watch?v=ZFs3W4jsOHc
.  Hania ma kotka o niezwykle oryginalnym imieniu - KotEK :) Od jakiegoś czasu już myśleliśmy o domowej felinoterapii dla Hani i oto jest kocurek 13 miesięczny. Przybył do nas z Towarzystwa Ochrony Przyrody INNI z Chrzanowa.   ( http://www.inni.org.pl/kot/121)  Jak widać na filmiku - oboje czują się dobrze w swoim towarzystwie.  KotEK śpi w wózku Hani czekając na jej powrót z przedszkola, a jak tylko ma okazję kładzie się jej na nóżkach.  Hania, mimo ruchów często szarpanych i gwałtownych, KotKa dotyka wyjątkowo łagodnie i niezwykle się cieszy.  KotEK jest niezwykle towarzyski, chodzi za nami  krok w krok.  Gdy trzymamy na kolanach Hanię wskakuje jej na kolanka i widok jest przekomiczny - na Tacie Hania, na Hani KotEK.

 Kwiecień 2013r.

  No i znów mamy od 2 tygodni kłopoty z Hani brzuszkiem - płacze zwykle około 15 po południu, bo znów wróciły wzdęcia. Zaparcia ustąpiły, to znów ni stąd ni zowąd wzdęcia i gazy. Trudno przeprowadzić jakiekolwiek zajęcia popołudniowe, czy rehabilitację, bo płacze… Pomaga tylko odgazowywanie specjalną rureczką.  Znów gastrolog na początku maja, a może i dietetyk…

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego